/

 

2lapki

 

NASI PARTNERZY:

 


 

 


WYWIADY


Wywiad z organizatorem konferencji 
"Dziecko wobec mediacji", 
dr Magdaleną Tabernacką

rozmawia: 
mediator, Natalia Zug

 

N.Z.: Skąd pomysł na zorganizowanie konferencji poświęconej tematyce dziecka
i jego roli w mediacji? 


Konferencja "Dziecko wobec mediacji" jest naturalną kontynuacją problematyki poruszanej podczas konferencji "Mediacje w społeczeństwie otwartym. Prawne społeczne i psychologiczne uwarunkowania prowadzenia mediacji w obszarze działania władz publicznych", która odbyła się na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii 20 i 21 października 2011 roku. Zastanawialiśmy się wtedy m.in. nad problematyką rzeczywistego braku udziału mediacji w praktyce funkcjonowania instytucji publicznych – administracji, sądów i prokuratur, mimo tego, że istnieje wystarczająca regulacja prawna będąca podstawą podejmowania takich działań i że mediacje są bardzo intensywnie "promowane" zarówno przez struktury Unii Europejskiej, jak i przez polskie władze publiczne. Jednym z powodów nikłego udziału mediacji jest moim zdaniem niska społeczna świadomość co do tego, czym są mediacje i jak je można zastosować – oczywiste jest więc to, że szkolenia w tym zakresie powinny zacząć się jak najwcześniej – już w szkołach , a nawet w przedszkolach. Problem jest jednak bardziej złożony – generalnie można zaobserwować w polskim społeczeństwie tendencję do siłowego rozwiązywania konfliktów, czego powodem jest socjalizacja takich wzorców zachowania w rodzinach, a także w placówkach oświatowych, w których nie traktuje się uczniów, a często także ich rodziców, jako partnerów dyskursu. Dlatego taż bardzo istotne jest prowadzenie debat na temat mediacji w jak najwcześniejszym stadium rozwoju społecznego członków naszego społeczeństwa. Aby tematyka konferencji odpowiadała więc rzeczywistym potrzebom edukacyjnym dotyczącym problemu mediacji w Polsce, postanowiłam wykorzystać doświadczenia osób, z którymi współpracowałam przy poprzedniej konferencji. Pani Magdalena Abramowicz przedstawiła wyniki prowadzonych w szkołach badań na temat mediacji, które były jedną z podstaw opracowania programu szkoleniowego dla dzieci. Jednym z celów konferencji było przestawienie założeń tego programu opracowanego przez Panią Magdalenę Abramowicz wraz prokuratorami Panem Pawłem Handke i Panem Tomaszem Salwą i porównanie tych założeń z praktyką prowadzenia podobnych działań – w okręgu lubelskim, co przedstawiła Pani sędzia Agnieszka Rękas, a także realizacji takich działań przez pracowników oświaty, co przedstawił na podstawie własnych doświadczeń Pan dr Bartosz Olszewski. Ponadto istotna jest tu także szersza perspektywa rozwiązywania konfliktów w placówkach oświatowych, co było przedmiotem wystąpienia Pani sędzi Anny Marii Wesołowskiej. Problem udziału dziecka w mediacjach okazał się - jak to zresztą z reguły bywa z problemami badawczymi dotyczącymi społeczeństwa i prawa, dużo bardziej złożony. Udział dziecka w mediacjach dotyczy często uczestnictwa dziecka w konflikcie dorosłych oraz problemu dziecka – sprawcy czynu karalnego. Jeżeli chodzi o dziecko w mediacjach z zakresu spraw rodzinnych "kluczowym czynnikiem sprawczym" przy ustalaniu tematyki konferencji okazało się wystąpienie Pana Heinera Krabbe, którego miałam okazję wysłuchać na konferencji organizowanej w 2011 roku przez Panią Elżbietę Dobiejewską z Dolnośląskiego Ośrodka Mediacji DOM. Dotyczyło ono pozycji dziecka w mediacjach rodzinnych – w sytuacji rozstania rodziców. Pan Krabbe poruszył wówczas szereg problemów, które są często pomijane w praktyce działania sądów rodzinnych w Polsce, a które przesądzają o jakości życia rodziny po rozstaniu – problematyka jest tak ważna, że uznałam, iż zorganizowanie konferencji, na której będą poruszane takie zagadnienia jest w Polsce konieczne. Tematyka konferencji została więc zaplanowana jako analiza i przedstawienie pozycji dziecka w mediacjach ujmowanych w dwóch aspektach. Po pierwsze jako pozycja świadka – obserwatora mediacji w konflikcie pomiędzy dorosłymi – w sprawach rodzinnych, ale także w sporach cywilnych i będącym wynikiem popełnienia przestępstwa. Po drugie z punktu widzenia dziecka będącego uczestnikiem mediacji. Chodzi tu zarówno o mediacje rówieśnicze w konfliktach zaistniałych w placówkach edukacyjnych ale także o mediacje toczące się przy udziale nieletnich sprawców przestępstw i nieletnich pokrzywdzonych. 

N.Z.: Czy warto angażować dziecko w konflikt rodzinny, czy przypadkiem negatywne konsekwencje ,też te psychiczne, obecności dziecka na mediacji nie są zbyt duże? 

Dziecko już w tym konflikcie jest. Ponieważ jest częścią rodziny – uczestniczy w konflikcie rodzinnym, ponosząc z reguły jego najcięższe konsekwencje w sferze swojej psychiki, a często też w sferze "fizycznej" – jeżeli chodzi o somatyczne reakcje organizmu na konflikt, co przejawia się w szeregu schorzeń, mających rzeczywiste podłoże w psychice, choć diagnozowane są one jako fizyczne zaburzenia funkcjonowania organizmu. Zdarza się też tak, że przemoc będąca przejawem konfliktu w rodzinie dotyka też dzieci. Skoro dziecko jest już i tak zaangażowane w konflikt, jest oczywiste, że powinno uczestniczyć w jego rozwiązaniu – oczywiście na miarę swoich możliwości psychicznych, percepcyjnych i emocjonalnych. Warto w tym przedmiocie skorzystać z doświadczeń przedstawianych przez naszych gości z Niemiec – sędziów Chrostopha Pietryki, Lutza Bode oraz mediatorów Pani Agnieszki Beckschulte – Sibilak i Pana Heinera Krabbe. Opowiadali oni o warunkach dopuszczenia dziecka i zasadach jego uczestnictwa w mediacjach. Ich doświadczenia powinny być wykorzystywane też w praktyce prowadzenia mediacji w Polsce. Dziecko ma podmiotowość – jako członek rodziny ma pełne prawo uczestniczenia w procesie uzdrawiania rodziny – przynajmniej, jeżeli chodzi o możliwość wyrażenia własnej opinii i przedstawienia dorosłym członkom rodziny własnych oczekiwań. Dziecko nie jest przedmiotem, którego "dobro" może być przedmiotem negocjacji rodziców – oznaczałoby to sprowadzenie roli dziecka w rodzinie do pozycji "karty przetargowej", bez uwzględniania jego podmiotowości i jego rzeczywistych interesów i oczekiwań.

N.Z.: Jakie są obawy ludzi przed korzystaniem z instytucji mediacji?

Badania prowadzone przeze mnie od kilku lat, potwierdzają ustalenia wcześniejszych badań prowadzonych przez przedstawicieli nauki oraz praktyków. Jednym z podstawowych powodów swoistego lęku przed stosowaniem mediacji – jest kompletny brak świadomości, co do tego czym mediacje są. Przejawia się to zarówno w braku znajomości terminu "mediacje", jak i w nieprecyzyjnym rozumieniu jego zakresu. Od kilku lat przeprowadzam "test", w którym pytam, jaka jest różnica między "mediacjami", a "melioracjami" i często otrzymuję odpowiedź, że żadna lub szereg odpowiedzi wskazujących na całkowity brak znajomości tematu. Ludzie najczęściej przejawiają obawy, przed tym czego nie znają. Lęk przed nieznanym, to jeden z najsilniejszych lęków – w związku z tym, często strony postępowania sądowego, wolą na wszelki wypadek się nie zgodzić na mediacje, "bo nigdy nic nie wiadomo". Nakłada się na to generalna obawa członków naszego społeczeństwa przed kontaktem z organami państwa lub też niechęć do takiego kontaktu, co powoduje generalną negację możliwości skorzystania z mediacji "na wszelki wypadek", bo "nie wiadomo, co to" i "może to coś nie tak", w myśl zasady "na razie dziękuję". W moim odczuciu, aby mediacje mogły zostać uznane za "normalną" drogę rozwiązywania konfliktu potrzebny byłby w Polsce serial "Mediatorzy" z odpowiednią obsadą, błyskotliwymi dialogami i emocjami poruszającymi ludzkie serca. Mogę zgłosić się do zespołu piszącego scenariusz. Osobnym problemem jest stosowanie mediacji przez osoby zatrudnione w organach wymiaru sprawiedliwości. Szczegółowe badania na ten temat opublikowane zostały m.in. w opracowaniach zawartych w publikacji "Mediacje w społeczeństwie otwartym" , Wrocław 2012, M. Tabernacka, R. Raszewska – Skałecka (red.). Z opinii przedstawionych tam przez prokuratorów, a także z moich badań, które opublikowałam w tym opracowaniu wynika, że często są to uwarunkowania instytucjonalne, takie jak problem dotrzymania warunkom wynikającym z potrzeb statystyki i powody tkwiące w kulturze organizacyjnej instytucji publicznych, a także swoisty brak wiary w powodzenie szeroko pojmowanych koncyliacyjnych metod rozwiązywania konfliktów. Remedium na ten stan rzeczy może być prowadzenie szkoleń dotyczących mediacji – chodzi tu o traktowanie mediacji jako jednego z oczywistych elementów rozwiązywania konfliktów społecznych. Ważne jest przy tym uzupełnienie wymiaru sprawiedliwości elementami sprawiedliwości naprawczej. Pozwolę sobie znowu zauważyć na marginesie, że także w przypadku tej części polskiego społeczeństwa serial by nie zaszkodził .

N.Z.: Co kierowało Panią w wyborze prelegentów zaproszonych na konferencję? 

Przy doborze prelegentów starałam się zapewnić możliwość porównania praktyki z ustaleniami teoretyków. Dlatego zaprosiłam na konferencję sędziów i mediatorów oraz naukowców. Nauka nie powinna rozwijać się bez ścisłego kontaktu z praktyką. W publikacjach, których jestem redaktorką naukową – przedstawiane jest też stanowisko praktyków – nikt nie może w lepszy i celniejszy sposób skonfrontować założeń teoretycznych z praktyką funkcjonowania instytucji publicznych. Tylko praktycy są w stanie przedstawić rzeczywisty obraz działania i uwarunkowań działania struktur państwa. Nauka oderwana od realiów przestaje służyć społeczeństwu. Nauka nie powinna być w żadnym wypadku serwilistyczna wobec praktyki, ale powinna znać materię, nad którą pracuje. Podobnie działania instytucji publicznych powinny być prowadzone z uwzględnieniem wniosków płynących z badań naukowców. Bez tego rutyna – a właściwie pewien mechaniczny sposób funkcjonowania tych instytucji, szybko staje się oderwany od rzeczywistych realiów społecznych. Świat zmienia się, a instytucje publiczne siłą bezwładu tkwią często w nieadekwatnych do obecnej sytuacji schematach – schematy te zresztą mogły być niewłaściwe już wcześniej, ale właśnie siła bezwładu powoduje, że przez dziesięciolecia powtarzany jest ten sam sposób działania, który – jak często da się zaobserwować chroni jedynie status quo instytucji, a nie działa dla dobra obywateli. W konferencji uczestniczyli praktycy zarówno z Polski, jak i Niemiec – chodziło o to, by pokazać uczestnikom konferencji, że mediacje, które bardzo opornie "przyjmują się" w Polsce, mogą być traktowane jako oczywisty element funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości i rozwiązywania problemów społecznych – tak jak udało się to osiągnąć w Niemczech. Jeżeli zaś chodzi o przedstawicieli nauki – do udziału w konferencji zostali zaproszeni zarówno teoretycy prawa, jak i przedstawiciele innych nauk społecznych. Mediacje są zagadnieniem interdyscyplinarnym i tak też powinny być przedstawiane.

N.Z.: Czy ma Pani pomysł na zorganizowanie kolejnej konferencji o podobnej tematyce?

Konferencja "Dziecko wobec mediacji" była pierwszą konferencją z cyklu zatytułowanego "Praktyczne aspekty stosowania mediacji w sądach, prokuraturze i administracji publicznej" - objętego patronatem Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Oczywiście przewidziane są następne konferencje z tego cyklu, choć mogą one mieć mniejszą skalę. Na kolejnych konferencjach z tego cyklu poruszana będzie problematyka komunikacji w procesie mediacji, problematyka uwarunkowań kulturowych i problematyka syndromu wypalenia zawodowego w kontekście mediacji – zarówno, jeżeli chodzi o syndrom wypalenia zawodowego mediatorów, jak i mediacji, jako remedium na wypalenie zawodowe policjantów, prokuratorów i sędziów, a także innych osób funkcjonujących w strukturach wymiaru sprawiedliwości. Serdecznie zapraszam do udziału w tych przedsięwzięciach.

więcej informacji na stronie:
www.mediacje.prawo.uni.wroc.pl